Potrzebujesz rady ?Kliknij tutaj i zacznij rozmowe z naszym ekspertem
25.03.2022

Klasyki idą z duchem czasu i stają się elektrykami. Jak to możliwe?

Świat coraz mocniej pędzi ku elektryfikacji, aby poprawić jakość naszego środowiska. Cały sektor transportu należy do największych źródeł emisji szkodliwych gazów do atmosfery, stąd decyzje o popularyzowaniu elektrycznych aut. I trzeba przyznać, że społeczeństwo coraz bardziej interesuje się zakupem elektryka. Jednak nowe auta kosztują wciąż zbyt dużo, a co za tym idzie – niektórzy elektryfikują stare auta. Czy klasyki pójdą z duchem czasu? Sprawdzamy. 

Przeróbka auta spalinowego na elektryczne 

Klasyki imponują wielu zmotoryzowanym nie tylko swoim wyglądem, ale również zastosowanymi technologiami, a także jednostkami napędowymi i dźwiękiem. Oczywiście nie każdemy fanowi spalinowych silników pasuje to rozwiązanie, ale trzeba przyznać, że coraz mocniej rosnąca świadomość ekologiczna zaczyna z tym wygrywać. 

Bardzo dużo klasycznych samochodów jest przerabianych w Wielkiej Brytanii. Istnieje możliwość przyjechania swoim spalinowym pojazdem, a wyjechania z warsztatu już modelem elektrycznym. Jednym z osiągnięć firmy London Electric Cars jest przerobienie Mini Morrisa na elektryka, którym przejedziemy 100-110 km. Auto można ładować z własnego gniazda, a przy okazji jego koszty eksploatacji znacznie zmalały. 

Jednak przerobienie swojego auta na elektryka może kosztować właściciela około 100 tys. zł. A to już kwota, w której spokojnie możemy zakupić nowy model ekologicznego auta. W planach firmy jest zredukowanie kosztów do ok. 5 tys. funtów, a więc 25 tys. zł. 

Skąd części do metamorfozy klasyka na elektryka? 

Najczęściej pochodzą one z rozbitych pojazdów elektrycznych, które wciąż mają sprawne silniki i akumulatory, ale firmy ubezpieczeniowe spisały je na straty. Przeważnie są one pobierane z takich aut jak Tesla czy Nissan Leaf. 

Z kolei w Polsce wykorzystuje się części z Volkswagenów, głównie baterie oraz silniki elektryczne. W ten sposób, całkiem niedawno właściciel Malucha przerobił swoje auto na elektryczne. Zasięg wynosił około 150 km, a koszt konwersji to niecałe 6 tys. zł. 

Rozwiązanie eco friendly 

Ci, którzy podejmują się wykonywania podobnych przeróbek twierdzą, że mają one same zalety. Samochód w końcu jest już w użyciu, co można wpisać w ideę zero waste, a części pochodzą z aut, które są spisane na straty. Dla porównania – samochód elektryczny wytwarza w ciągu całego swojego życia ok. 18 ton CO2, z czego większość powstaje w wyniku produkcji. Spalinowy, z kolei, wytwarza 24 tony podczas całego okresu użytkowania. 

Recykling aut jednak nie jest dla każdego. Ci, którzy nie widzą sensu zelektryfikowania starego pojazdu pozbawionego nowoczesnych technologii kręcą nosem na cały zamysł. Jednak trzeba przyznać, że w dobie dużych problemów z produkcją nowych modeli pomysł ten nie jest zły. Rząd Wielkiej Brytanii rozważa nawet czy nie dofinansowywać podobnych konwersji samochodów swoich obywateli. 

Rozwiązanie tylko dla bogaczy 

Konwersja auta spalinowego na elektryczne jest wciąż kosztowna. Decydują się na nią głównie osoby bogate, które stać na poniesienie wysokich opłat. W angielskiej firmie Lunaz jednym z modeli, które marka planuje sprzedawać, jest Aston Martin DB6 z napędem elektrycznym. Dla tego brandu to nie nowość, gdyż mają w swoim portfolio przerobionego klasycznego Bentleya i Jaguara. 

Czy faktycznie przerabianie klasycznych aut na elektryczne ma sens? Obecnie to wciąż dość drogi zabieg, jednak opłacalny dla środowiska. W krajach europejskich wciąż trwa dyskusja na temat zaostrzenia polityki zielonego transportu, która miałaby poprawić obecną sytuację naszej planety, a takie spopularyzowanie przemiany klasyka na elektryka z pewnością pomogłoby przy wdrażaniu zmian. Jednak musiałoby to zostać wsparte odpowiednimi funduszami, gdyż nie każdego obecnie stać na takie rozwiązanie.

NaukaPoradnik kierowcySamochodyTechnologiaTrendy